Banki w opałach. Czy kredyty udzielone konsumentom bez zdolności kredytowej są nieważne?

Jak się okazuje, trwająca od 2019 roku seria niekorzystnych dla Banków rozstrzygnięć Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sądu Najwyższego wcale nie musi się skończyć. Choć większość składających się na nią orzeczeń dotyczy tzw. „kredytów frankowych”, to tym razem potencjalnie zainteresowany orzeczeniem w przedmiocie zagadnienia prawnego, skierowanego do Sądu Najwyższego przez SO w Poznaniu, może być każdy konsument, który nie posiadał zdolności kredytowej w dacie zawarcia umowy lub którego zdolność kredytowa nie została poprawnie zbadana.

Ustalono, że Bank udzielił kredytu w wysokości 24 tys. zł na 6 lat, przy czym miał on finansować spłatę kredytu wcześniej udzielonego przez ten sam Bank, a pozostała część przeznaczona była na cele konsumpcyjne. Z uwagi na to, że Kredytobiorca zaprzestał spłaty rat, Bank wypowiedział umowę, a gdy dłużnik nie spłacił należnej kwoty, wystąpił z pozwem. Sąd I instancji stwierdził, że umowa została ważnie zawarta pomimo tego, że Kredytobiorca w chwili udzielania kredytu był niewypłacalny – uzyskiwał wynagrodzenie w wysokości ok. 1000 zł miesięcznie, wobec raty w wysokości 554 zł. Konsument dowodził, że zawarł umowę tylko dlatego, iż namówiła go do tego zatrudniona w Banku znajoma, zaś kredytodawca znał jego sytuację finansową i miał świadomość, że jest niewypłacalny. Stwierdził również, że kredyt wziął dla osoby trzeciej, a więc nie będącej kredytobiorcą. Sąd I instancji uwzględnił powództwo Banku stwierdzając, że naruszenie przez niego obowiązku wynikającego z art. 70 ust. 1 Prawo bankowe nie ma wpływu na ważność umowy kredytowej, a jedynie może być powodem nałożenia sankcji administracyjnych.

Natomiast Sąd Okręgowy, jako Sąd II Instancji powziął wątpliwości co do skutków tego naruszenia, wyrażone w zagadnieniu prawnym skierowanym do Sądu Najwyższego:
Czy naruszenie przez bank będący kredytodawcą obowiązku należytego zbadania zdolności kredytowej kredytobiorcy będącego konsumentem, na podstawie art. 9 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (Dz. U. 2019/1083 t.j.) i art 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (Dz. U. 2020/1896 t.j. ze zmianą) w zw. z art. 9 ust. 4 ustawy o kredycie konsumenckim oraz brak zdolności kredytowej konsumenta w dacie zawarcia umowy kredytu konsumenckiego skutkuje nieważnością umowy kredytu na podstawie art. 58 § 1 k.c. ewentualnie na podstawie art. 58 § 1 i 2 k.c.?

W uzasadnieniu postanowienia o skierowaniu zagadnienia prawnego do Sądu Najwyższego (sygn. w SN III CZP 2/21) argumentował, że zakaz udzielenia kredytu konsumentowi bez zdolności kredytowej odzwierciedla istotny cel
społeczno-gospodarczy polegający na ochronie tego konsumenta przed popadnięciem w spiralę zadłużenia, co rodzi zobowiązanie Banku do badania tej zdolności bez względu na status osoby ubiegającej się o kredyt, wysokość wnioskowanej kwoty, cel i charakter kredytu. Wskazał również, że Bank ma prawo
i obowiązek badać, czy kredytobiorca po otrzymaniu kredytu nie utracił zdolności kredytowej lub czy jego zdolność do spłaty kredytu nie jest zagrożona.

Przechodząc do argumentacji prawnej Sąd uznał, że w tej sprawie należy zbadać dwa aspekty ewentualnej nieważności umowy kredytu konsumenckiego:

– dotyczący niezgodnego ze stanem faktycznym celu umowy – Kredytobiorca twierdził przecież, że zawarcie umowy kredytu konsumenckiego nastąpiło na prośbę osoby trzeciej, oraz

– dotyczący uchybień Banku w procesie należytego badania zdolności kredytowej oraz zawarcia umowy pomimo jej braku.

Sąd podkreślił, że jedyne wyjątki od zasady nieudzielania kredytów osobom potencjalnie niewypłacalnym są wyraźnie wskazane w ustawie. Przywołał także inne wyroki sądów powszechnych i postawił tezę, iż w orzecznictwie przyjmuje się, że publicznoprawny charakter tego zakazu powoduje, że niesprawdzenie zdolności kredytowej konsumenta przez Bank lub zawarcie umowy kredytu po przeprowadzeniu analizy, której rezultatem jest stwierdzenie braku takiej zdolności, nie powoduje nieważności umowy kredytu. Jednocześnie wskazując, że niedopełnienie tego obowiązku może skutkować zastosowaniem wobec Banku sankcji w ramach nadzoru bankowego lub odpowiedzialnością karną za wykroczenie z art. 138c par. 1a kw.

Podsumowując zapatrywania prawne, SO w Poznaniu stwierdził, iż wykładnia art. 70 ust. 1 Prawo bankowe w zw. z art. 9 ustawy o kredycie konsumenckim dokonywana z uwzględnieniem brzmienia i celu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z 23.4.2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG (Dz.Urz. UE L z 2008 r. Nr 133, s. 66 ze zm. i nast.) może prowadzić do wniosku, że brak zbadania albo nienależyte zbadanie zdolności kredytowej konsumenta przez Bank wywiera również skutek prywatnoprawny (cywilnoprawny) – a więc pomiędzy stronami umowy. Jak słusznie zauważył ani ustawa o kredycie konsumenckim, ani prawo bankowe, nie określają sankcji za naruszenie tych obowiązków przez Bank. Postawił tezę, że skutków cywilnoprawnych należy poszukiwać na gruncie art. 58 § 1 i 2 KC. Nawiasem warto wspomnieć, że jednocześnie Sąd zauważył, że jeśli przy zastosowaniu dyrektyw wykładni prawa nie byłoby możliwe stwierdzenie nieważności umowy, to z uwagi na brak innego przepisu pozwalającego na pełne zastosowanie dyrektywy w sprawie umów o kredyt konsumencki  (2008/48/WE), może to prowadzić do uznania, że nie doszło do implementacji dyrektywy w tym zakresie.

W ocenie Sądu II instancji uwzględniając prokonstytucyjną wykładnię art. 58 § 1 KC (opartą na art. 76 Konstytucji RP) ochrona konsumenta przemawia za tym, aby w takiej sytuacji wystarczyło jednostronne naruszenie normy bezwzględnie obowiązującej (art. 9 ustawy o kredycie konsumenckim, art. art. 70 ust. 1 Prawo Bankowe) skutkujące nieważnością umowy kredytu na podstawie art. 58 § 1 KC. Rozważając ewentualny zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego przez Kredytobiorcę, który nieprawdziwie wskazał cel kredytu, stwierdził iż nawet uzasadniony zarzut nie znosi zakazu udzielenia kredytu z powodu braku zdolności kredytowej po stronie konsumenta, obowiązku należytego zbadania tej zdolności kredytowej, weryfikacji uzyskanych informacji oraz udzielenia konsumentowi rzetelnych informacji o braku zdolności kredytowej, które to skierowane są do instytucji bankowych.  

Na rozstrzygnięcie w przedmiocie tego pytania, prawdopodobnie będziemy musieli chwilę poczekać. Trafiło ono już do Sądu Najwyższego i oczekuje na wyznaczenie terminu posiedzenia. Niemniej, nie należy się spodziewać, by posiedzenie wyznaczono przed ponownie przełożonym, tym razem na 11 maja, posiedzeniem pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, który rozstrzygać ma przedstawiony przez Pierwszą Prezes Sadu Najwyższego wniosek, zawierający 6 fundamentalnych pytań w sprawie kredytów frankowych.

r.pr. Dariusz Śmiłek

Realizacja uprawnień z obligacji

Sąd Najwyższy wydał 27 lutego 2020 roku uchwałę dotyczącą obligacji
(sygn.. III CZP 55/19).
Dotyczy ona obligacji wyemitowanych na podstawie ustawy
z dnia 29 czerwca 1995 r. o obligacjach (dalej: u.o), ale wydaje się, że teza
i problematyka jest aktualna również na gruncie obecnie obowiązujących przepisów.

Rozstrzygnięcie dotyczyło pytania czy obligatariusz może samodzielnie dochodzić wierzytelności z obligacji hipotecznych wobec właściciela nieruchomości, czy też takie uprawnienie przysługuje wyłącznie administratorowi hipoteki? W praktyce, rozwiano wątpliwość czy obligatariusz może sam prowadzić egzekucję z nieruchomości, czy też może to robić jedynie administrator hipoteki, który w księdze wieczystej jest wskazany jako wierzyciel hipoteczny.

W doktrynie i orzecznictwie pojawiały się głosy wskazujące, że działać może tylko
i wyłącznie administrator hipoteki. Niestety, taka wykładnia przepisu sprawiała, że administratorzy często pozorowali działania lub wypowiadali umowę
o administrowanie w momencie, gdy konieczna byłą egzekucja z nieruchomości. Podobna sytuacja stała u podstaw sporu rozstrzyganego przez Sąd Najwyższy. Posiadacz obligacji (obligatariusz) wobec braku działań administratora, zgodnie
z treścią umowy, zażądał wykupu obligacji, a gdy emitent odmówił zapłaty żądanej sumy, skierował spór na drogę sądową.

Sąd I instancji stwierdził, że obligatariusz może samodzielnie dochodzić należnej mu kwoty od emitenta obligacji. Apelację wniosła pozwana dowodząc, że powód nie ma legitymacji czynnej do dochodzenia zapłaty od dłużnika. Tak twierdził też interwenient uboczny, który przyłączył się do postępowania, a dokładniej administrator hipoteki. Dodatkowo przedstawił on dokumenty, z których wynikało, że to on jest uprawniony do wszczęcia czynności zmierzających do przymusowego dochodzenia należności
z roszczeń obligatariuszy. Natomiast Sąd II instancji skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne: „Czy obligatariuszowi przysługuje uprawnienie do dochodzenia od dłużnika rzeczowego wierzytelności wynikającej z obligacji zabezpieczonych hipoteką, wyemitowanych na podstawie ustawy z dnia 29 czerwca 1995 r. o obligacjach, czy też takie uprawnienie przysługuje wyłącznie administratorowi hipoteki?”.

Sąd II instancji wskazywał, że przyznanie prawa do zainicjowania postępowania
w sprawie dochodzenia wierzytelności obligatariuszowi uzależnione jest od przyjęcia jednej z koncepcji zastępstwa pośredniego. Pierwsza zakłada, że zawierając umowę o ustanowienie hipoteki, administrator nabywa hipotekę do majątku zabezpieczonych wierzycieli, zatem sama hipoteka powstaje bezpośrednio w majątku wierzycieli.
W rezultacie stroną stosunku hipoteki są zabezpieczeni wierzyciele.
Drugi pogląd wyklucza legitymację obligatariusza do dochodzenia wierzytelności na skutek uznania, że administrator nabywa hipotekę do własnego majątku.

Sąd Najwyższy przychylił się do pierwszej z koncepcji. A więc obligatariusz może działać samodzielnie: zarówno w procesie o zapłatę przeciwko właścicielowi nieruchomości, jak i w postępowaniu egzekucyjnym z nieruchomości. W swojej analizie, dokonując wykładni, Sąd Najwyższy brał pod uwagę historyczny kontekst regulacji tej materii, a także uwypuklił cel przepisów na podstawie materiałów legislacyjnych i opinii w doktrynie, wskazując iż w założeniu mają służyć uproszczeniu realizacji uprawnień wynikających z hipoteki, a ich celem jest lepsza ochrona interesów obligatariuszy. Sąd Najwyższy uznał, iż sama zmiana przepisów nie stwarza wystarczających podstaw dla stwierdzenia, iż jej mocą doszło do podmiotowej zmiany prawnorzeczowego przyporządkowania hipoteki zabezpieczającej wierzytelności obligatariuszy.

Wnioskuje o tym między innymi z tego, iż utrzymano regułę, że do ustanowienia hipoteki wystarcza oświadczenie woli właściciela nieruchomości, a więc jednostronna czynność prawna. Gdyby zaś hipotekę miał nabywać administrator, naturalne byłoby ustanowienie hipoteki w drodze umowy między właścicielem nieruchomości
a administratorem. Następnym argumentem jest wyłączenie zamieszczone
w art. 7 ust. 3 u.o., które byłoby zbędne, gdyby uznać, że ustanawiana hipoteka wchodzi do majątku administratora. W takiej sytuacji bowiem nie byłoby żadnych podstaw do twierdzenia, że zbycie obligacji powoduje przeniesienie hipoteki. Przychylił się  także do dominującego poglądu, że hipoteka zabezpieczająca wierzytelności obligatariuszy (art. 7 u.o.) należy do ich majątku jako wspólne prawo rzeczowe.
W związku potwierdził, że administrator hipoteki wykonuje prawa i obowiązki wierzyciela hipotecznego we własnym imieniu, lecz na rachunek obligatariuszy, co należy rozumieć jako szczególne upoważnienie ustawowe do wykonywania we własnym imieniu cudzego prawa majątkowego. Konstrukcja ta w prosty sposób wyjaśnia, dlaczego kompetencja administratora do wykonywania hipoteki nie jest nieograniczona i nie obejmuje np. uprawnienia do zrzeczenia się tego prawa rzeczowego. Niemniej, co podkreślano w uzasadnieniu, decydujące znaczenie dla takiego rozstrzygnięcia miał specyficzny tryb ustanawiania administratora, obligatariusze nie mają bowiem wpływu na jego wybór i zakres obowiązków, dlatego przyznanie im legitymacji czynnej stanowi zabezpieczenie ich praw. Z uwagi na powołanie administratora hipoteki przez emitenta może dojść do konfliktu interesów,
a co za tym idzie do osłabienia pozycji obligatariuszy. Pomimo tego, że problem właściwego wykonywania obowiązków przez administratora, jest rozstrzygany na gruncie jego odpowiedzialności odszkodowawczej, to konieczne jest zapewnienie ochrony praw wierzycieli w sytuacji, gdy administrator pozostaje bierny.

r.pr. Dariusz Śmiłek